Trening - sprawdzone plany treningowe dla biegaczy - Ciężarna na maratonie.
Ciężarna na maratonie.
05 | 10 2016
Ciąża to piękny stan - w teorii. W rzeczywistości jest troszkę inaczej i wie o tym każda mama. Jednak nie jest to choroba, która wyłącza kobietę z aktywności fizycznej. Jeśli lekarz nie widzi przeciwskazań medycznych przyszłe mamy mogą cieszyć się radością z uprawiania sportu niemal do rozwiązania.
Jedną z takich aktywnych przyszłych mam jest Natalia Kielak - miłośniczka biegania, pasjonatka wszelkich aktywności fizycznych, autorka bloga "Natalia biega jak szalona."

Natalia zgodziła się opowiedzieć nam o tym jak wygląda jej aktywne 9 miesięcy. Wyobraźcie sobie, że razem ze swoją jeszcze nienarodzoną córeczką przebiegła półmaraton i wystartowała w wielu imprezach biegowych. Na chwilę przed porodem jeszcze trenuje. Oczywiście pod okiem lekarza i na miarę swoich możliwości. Poznajcie krótką historię o nowym rozdziale jej życia.
 
"Gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży to wyjaśniło się parę dziwnych sytuacji takich jak skurcze łydek na półmaratonie w Wiązownie gdzie wcześniej w ogóle nie miałam takich przypadłości, czy "ściana" na 3km podczas łódzkiego parkrun’u (bieg na 5km).
 
Nowy rozdział zaczął się od wyżej wspomnianych przypadków, szybkiego męczenia się i różnych drobnych przypadłości. Jak wszędzie piszę i każdemu mówię zdrowie jest najważniejsze. Był luty, zaczynały się mocne przygotowania do sezonu, jednak drobne sygnały od mojego organizmu zmotywowały mnie do wizyty u lekarza. Nie chciałam ryzykować. Może coś z sercem, może czegoś brakuje organizmowi? Czytać można wiele jednak na wszystkie pytania odpowie lekarz. Od lekarza pierwszego kontaktu trafiłam (dość szybko) do ginekologa i już podczas wizyty kontrolnej usłyszałam, że jestem w ciąży. To był dokładnie 3 tydzień. Organizm bardzo szybko dał znać, że się coś dzieje. Jedno z pierwszych pytań, które zadałam brzmiało: "Czy nadal mogę ćwiczyć, biegać oczywiście w granicach rozsądku?". Usłyszałam wtedy, że jeśli dobrze się czuję to, nie ma powodu żeby przerywać aktywność. Lekarz pouczył mnie o treningu w strefie tętna bezpiecznej dla dziecka, zwrócił też moją uwagę na inne aspekty trenowania w ciąży. Ucieszyło mnie to bardzo zarówno bycie w ciąży jak i możliwość bycia aktywną)
 
Cała sytuacja trochę wywróciła moje plany do góry nogami. Było ich na ten rok bardzo dużo, ale jak to mówią, „co się odwlecze to nie uciecze", nadrobimy wszystko.
Zaczęłam od zmiany postrzegania biegania z walki o czas i nową życiówkę na dobrą zabawę. Wszystko, co się robi należy robić z głową w tym moim wypadku dodatkowo, aby nie zaszkodzić sobie i dziecku.

Na ten rok byłam już zapisana na kilka biegów, warto dodać, że ze statusem opłacona. Teraz trzeba było wszystko przemyśleć. Z jednych zrezygnować całkowicie, a niektóre pobiec po prostu dla zabawy. Było kilka planów na 5 km czy 10 km, ale był też półmaraton, maraton, bieg górski, a nawet bieg ultra. Bieg ultra i bieg górski skreśliłam z listy, ale bardzo kusił mnie półmaraton i maraton.
Półmaraton miałam biec na totalnym luzie, gdzie jednocześnie miałam poprowadzić dwie koleżanki na ich życiówki. Było to o tyle łatwe, że był to ich pierwszy bieg na takim dystansie. Cel był prosty - zmieścić w limicie czasu. Wybawiłam się niesamowicie, znalazłam czas dla każdego fotografa. Nawet całkiem nieźle nam poszło. Zostało nam 15 minut do zamknięcia trasy.
Schody zaczęły się przy maratonie. Miałam dużo wątpliwości i pytań. Po kilku konsultacjach dostałam zielone światło na start, ale z obostrzeniem, że gdy tylko zacznie się coś dziać to schodzę. Tak też zrobiłam. To był mój pierwszy bieg, którego nie ukończyłam. Lepiej przerwać jeden bieg i móc wziąć udział w wielu innych, niż ukończyć ten jeden, ale za to ostatni. Zaczęło się coś dziać. Nie w brzuchu czy głowie, a w nodze. Uznałam, że większa kontuzja w ciąży nie jest mi potrzebna.

W związku z tym, że nie przerwałam aktywności w ciąży chodząc na różne treningi musiałam informować trenerów Nie chciałam niepotrzebnych zgrzytów, czy uwag, że czegoś nie robię czy oszukuje. Ważne jest to, by trener wiedział, że nasz stan jest odmienny. Wtedy może odpowiednio dobrać ćwiczenia lub powiedzieć, czego nam nie wolno. Z początku dziwnie się czułam, bo tylko bliscy znajomi wiedzieli, co się ze mną dzieje. Ja mocno odpuściłam, ale nad trenowałam. Mało kobiet w ciąży decyduje się na aktywność i biegająca ciężarna to szokujący widok.

Miesiące mijają. Ja nadal jestem aktywna. Co prawda przez coraz większy brzuszek jeszcze bardziej zwolniłam. Jednak nie poddaje się i nie osiadam w na laurach. Każda aktywność się liczy, a ciąża to nie choroba, gdzie nic nie wolno. Rozumiem dziewczyny/kobiety, które ciężko przechodzą swoje 9 miesięcy, bądź ciąża jest zagrożona lub są wskazania do leżenia. Dlatego tym dziewczynom / kobietom życzę zdrowia i sił. Ja bym chyba oszalała. Na szczęście w moim przypadku wręcz wskazany jest ruch, aby wszystko było w porządku. Lekarz na samym początku powiedział, że organizm sam podyktuje mi tempo biegu i sam da znać, kiedy mam się zatrzymać i coś w tym jest. Teraz nawet jak bym chciała pobiec trochę szybciej to i tak nie dam rady.
 
Spotykam się z opinią ludzi, „ale, po co to robisz, usiądź i odpocznij”. Dla mnie jednak pójście na zwolnienie lekarskie i zamknięcie się w domu to męka. Ja odpoczywam i relaksuje się podczas aktywności. Czasem jest to spacer z psem czy wyjście na grzyby, innego dnia trening biegowy czy fitness. Będąc w ciąży polubiłam jogę. Ja cały czas chodzę do pracy, robię to, co mogę w domu i dużo się ruszam. Jak nie mogę wziąć udziału w biegu to jadę kibicować. Będąc w domu na L4 byłabym zamknięta w czterech ścianach i nie mogłabym wyjść nawet na expo przed maratońskie, bo przecież L4 to choroba i brak możliwości wykonywania obowiązków. Ciąża nie jest chorobą, jest odmiennym stanem, w którym trzeba na siebie uważać, ale można robić wiele ciekawych rzeczy.
Zachęcam naprawdę każdą ciężarną, o ile nie ma przeciwwskazań od lekarza, do wszelkiego rodzaju ruchu i aktywności. To pomaga w lepszym samopoczuciu, ale i nie tylko. W zdrowy sposób możemy rozładować stres i dotlenić organizm. Z aktywnością podczas ciąży jest tak jak z witaminami można w pastylkach, ale zdrowsze są te w warzywach i owocach. Jeśli jeszcze byłyśmy aktywne przed ciążą to utrzymując ten tryb w czasie ciąży (nawet na mniejszych obrotach) łatwiej będzie wrócić do dawnych nawyków i formy po porodzie.
 
Rok zaczęłam od speed run’ów, potem było bieganie dla zabawy a skończę jako biegająca mama. Będąc w ciąży przebiegłam dwa półmaratony, z czego pierwszy w nieświadomości. Zakończony życiówką. Wpadło kilka krótszych biegów. Wiele godzin spędziłam na fitnessie i jodze. Teraz czekam na rozpoczęcie sezonu morsowań. Lekarz nie widzi przeciwwskazań. Ja czuję się dobrze, a dziecko rozwija się prawidłowo. Najważniejsze to słuchać swojego organizmu i zawsze na bieżąco się badać.

Natalia Kielak
Blog: Natalia Biega Jak Szalona
IG: nataliabiegajakszalona