Trening - sprawdzone plany treningowe dla biegaczy - Slow Sport - trening szyty na miarę.
Slow Sport - trening szyty na miarę.
11 | 10 2016

Karina Terzoni - dziennikarka, której aksamitny głos płynie do nas z radiowej Czwórki przedstawi Wam inny wymiar treningu.

Slow Sport, to trening szyty na miarę. Taki jaki lubisz, na który masz ochotę, o intensywności dopasowanej do Twoich możliwości, poziomu zaawansowania i zdrowia. Od ciebie zależy czy wybierasz biegi ultra czy maszerowanie. Zumbę czy crossfit. Chodzi o to, żeby sport był przyjemnością, żeby myśl o treningu była miła jak suflet czekoladowy w chłodny dzień. Chodzi o to, żeby trening nie był przykrym obowiązkiem. Jeśli coś lubimy, to chętnie to robimy. Nie unikamy, nie szukamy wymówek. Łatwiej utrzymać systematyczność i walczyć z pokusami. Slow Sport, to zachęta, żeby na chwilę zwolnić, przyjrzeć się sobie, swoim celom, umiejętnościom, zdrowiu i wybrać swoją, sportową drogę.

W szkole zawsze grzałam ławkę rezerwowych. W liceum tak często zgłaszałam na wfie niedyspozycję, że wzbudzałam niepokój trenerki. Na zaliczenie pisałam referaty o historii polskiej siatkówki. Przez to, że nikt w szkole nie nauczył mnie podstaw biegania, grania w siatkę czy kosza zawsze łatwiej było unikać sportu niż narażać się na wyśmianie. Polska szkoła bardzo skutecznie, na całe lata odstraszyła mnie od wszelkich aktywności fizycznych.


Sportowe początki.

Jakieś 6 lat temu nieśmiało poszłam z koleżanką na fitness, potem na siłownie. Koleżanka po kilku tygodniach się wykruszyła, a ja zostałam do dzisiaj. Zmieniają się tylko zajęcia, siłownie, trenerzy i kluby fitness. Od klasycznego TBC przez fitness na trampolinach, step, ćwiczenia na piłce, tabaty i spinning. Lubię ruch, uwielbiam niespodzianki, nowości, zmiany i jak idę na trening to po to, żeby się zmęczyć. Dlatego często eksperymentuję. Od 3 lat moją podstawową dyscypliną jest bieganie. Zaczęło się klasycznie od ledwie przebiegniętego kilometra, pieczenia w przełyku, braku tchu i totalnej masakry. Jednak jakoś udało się pokonać pierwszy kryzys i szybko przyszło 5 km, 10 km, półmaraton i w końcu maraton. Trening jest tak naturalnym elementem mojego życia jak jedzenie czy spanie. Po jakimś czasie organizm po prostu się domaga :) Sama nie wiem kiedy wpadłam w wir treningów, zapisów, startów. Od wiosny do później jesieni nie miałam w zeszłym roku ani jednego wolnego weekendu. Trening, start, medal, fotka, następny...Po jakimś czasie odkryłam, że zamiast cieszyć się bieganiem, ciągle jestem w stresie. Stresuję się czy mam wystarczająco dobre wyniki, że w porównaniu do innych wypadam słabo, że nie ma efektów. Nikt po biegu już nie pytał czy jestem zadowolona, czy fajnie się biegło, czy ładna trasa, czy wesoła atmosfera...liczył się tylko czas. A ja zamiast cieszyć się sportem, zaczęłam się denerwować jak przed wizytą u dentysty. Zamiast przyjemności z biegania czułam przymus do treningów, porównywałam się do innych i czułam ogromną presję.

Czas na wyhamowanie w sportowym wyścigu czyli jak Slow Sport pojawił się w moim życiu.

Poczułam się lekko wypalona w bieganiu. Zrobiłam miesiąc przerwy. Chodziłam na trampoliny, fitness, rowery, siłownię. Sport dla przyjemności, zdrowia, zabawy i w trosce o dobra sylwetkę oczywiście. Sport przestał stresować, znowu był powodem do radości, luzu i uśmiechu.

Zaczęłam biegać wtedy, kiedy ja miałam ochotę, tak długo jak chciałam. Okazało się, że z tym wyluzowany podejściem jakoś mi do twarzy i nagle wyniki zaczęły być lepsze. Chętniej, częściej, na dłużej wychodzę pobiegać. Nie liczę już każdego kilometra. Biegam przed siebie z radością i chęcią. Właśnie dlatego jestem za podejściem do sportu w wersji Slow. Slow Sport nie zachęca do braku aktywności, nie nakłania do leżenia na kanapie. Zachęca tego, żeby znaleźć swoją ulubioną dyscyplinę, żeby ścigać się ze swoimi wynikami, a nie innymi, żeby być najlepszą wersją siebie, a nie kopią innych dziewczyn. Lubisz tańczyć? Tańcz! Nie musisz jak wszyscy chodzić na crossfit. Lubisz biegać ? Nie zmuszaj się do triathlonu, bo jest modny. Lubisz "zajechać" się na tabacie? super! Bo to jest twoje i tego właśnie chcesz. Slow Sport nie będzie cię zatrzymywał w sektorze „wiecznie początkującej”, tu nie chodzi o to, żeby się obijać. Chodzi o to, żeby znaleźć swoją dyscyplinę sportu.

Poprzez Slow Sport pokazuje, że można być bardzo aktywnym, ale jednocześnie trenować bez napinki. Idea spodobała się Kasi Dydo Rosłoń, która wspiera mnie przy tym projekcie. O slow sporcie przeczytacie w magazynie Girls Dziewczyny Trenują!

O co chodzi z tym Slow Sportem?

Ostatnio coraz częściej padają uwagi, pytania, a czasami nawet zarzuty, że jak ja mogę uprawiać Slow Sport skoro codziennie jestem na treningu, sporo biegam i jeszcze planuję jakieś starty w górach. Ano mogę. Podobnie jak Slow Food nie oznacza jedzenia kanapki przez godzinę, Slow Life nie oznacza bycia maruderem, a Slow Fashion nie oznacza rocznych rozważań nad kupnem spodni tak Slow Sport nie powstał po to, by mieć oficjalną wymówkę, żeby nic nie robić.

Slow Sport powstał po to, żeby wspierać początkujących, wiecznie zaczynających od nowa i tych, którzy żyją aktywnie, dużo trenują, ale nie chcą się ścigać, nie zależy im na życiówkach.

Tak robię Koronę Półmaratonów, tak zadebiutowałam w półmaratonie górskim, tak prawie codziennie jestem na fitnessie lub siłowni. ALE robię to dlatego, że lubię, dlatego, że akurat mam na to ochotę, dlatego, że chcę być zdrowa, sprawna i dobrze wyglądać. Jednego dnia mam nogi lekkie jak piórko i lecę przed siebie jak szalona, a innego ciężkie jak z betonu i truchtam w żółwim tempie. Trening dopasowuję do swoich możliwości, samopoczucia, umiejętności i ochoty. Dzisiaj 15km, jutro spinning, a w weekend być może będzie mnie stać "tylko" na zumbę czy rozciąganie. To ja ustalam co i jak ćwiczę, a nie moda, plan treningowy czy aplikacja. Tak czuję się lepiej, mam więcej zapału i nie muszę się do niczego zmuszać.
Tak wiem, że mając takie podejście nie będę miała super wyników, nie zacznę nagle bardzo szybko biegać, nie stanę na podium. ALE do niczego nie jest mi to potrzebne. Ja chcę po prostu cieszyć się sportem.

 Stworzenie ideologii Slow Sport i nazwanie jej sprawiło, że wiele dziewczyn z mojego otoczenia odważyło się spróbować. Slow Sport wyzwolił je z presji i społecznych oczekiwań, dodał odwagi i sprawił, że zaczęły czerpać przyjemność ze sportu. Pewnie dla części z nich slow będzie etapem przejściowym na drodze do speed, ale jest naprawdę duże grono, które do aktywności podchodzi rekreacyjnie.

Dla mnie na tym etapie sportowego życia największym sukcesem są chwile gdy ktoś podchodzi i mówi: "Dzięki! motywujesz mnie do wstania z kanapy", "Dzięki twojej audycji, wpisom na portalach społecznościowych zmotywowałem się do aktywnego trybu życia. Dzisiaj ważę 30 kg mniej...". Ostatnio nawet moja Mama zaczęła chodzić regularnie na gimnastykę, mimo, że od lat nie miała ze sportem nic wspólnego. Jednak moją największą dumą jest zmotywowanie i przygotowanie mojej siostry Weroniki do przebiegnięcia 10 km. Przez lata zarzekała się, że to nie dla niej. Nie chciała słyszeć o wspólnych treningach, ale stworzenie ideologii Slow Sport sprawiło, że przestała się bać. Pobiegła w biegu na 4km podczas jednego z biegów w ramach Cyklu Biegów o Puchar Jana III Sobieskiego. Fajne towarzystwo, sportowe emocje, adrenalina, świetni ludzie...to wszystko wpłynęło na decyzję, że podejmie wyzwanie i zrobi pierwszą dychę...no i udało się podczas Biegnij Warszawo Nocą.

Od tamtej pory Slow Sport aktywnie działa i organizuje różne projekty. W sierpniu odbył się Slow Sport Day w Lake Park Wilanów, w ramach, którego odbyły się treningi na trampolinach, trening taneczny, no i oczywiście bieg, którego byliśmy partnerem. Na wszystkie Fit Girl czekała tez strefa beauty.

Teraz pracujemy nad rozkręceniem spotkań biegowych w tempie konwersacyjnym. A już dzisiaj gorąco zapraszam wszystkich do drużyny Slow Sport, która pobiegnie 8 października w ramach Gorilas Run Warsaw powered by Reebok. Zapisy http:/gorila.pl/bieg Po biegu zapraszam na sportowy piknik w Iskra Pole Mokotowskie.


Więcej o Slow Sport na www.slowsport.blogspot.com i na fb.

Fot. Galeria prywatna Kariny Terzoni.